Historie rodzinne, wspomnienia

Historie rodzin:

Rodzina CIACIEK z Devetiny i Gumjery.

Nazwisko Ciaciek pochodzi od staropolskich słów czacz,cacko- nagroda i ciacia- coś ładnego, zabawka.

Pierwsze pisane wzmianki pochodzą z okolic Krakowa i Bochni z roku 1780. Wiele osób z okolicy Bochni nosiło to nazwisko. Wiktoria Ciaciek ur. w 1801,wyszła za Jana Watha, córka Agnieszka ur. w Bochni 15.06.1819 r. Wilhelm Ciaciek, sierota student prawa z Krakowa, w 1869 roku złożył egzamin panstwowy z wynikiem  bardzo dobrym. Dostał stypendium nieszlacheckie-157 złotych.

Inni  urodzeni w okolicach Bochni:  Franciszka Ciaciek ,córka Jana i Katarzyny Kranszczyk ur.1.03.1827 r. w Bochni nr domu 285, Ancila Ciaciek, córka Jana i Katarzyny Florek ur.27.06.1827r.,Katarzyna Ciaciek, córka Jana i Katarzyny Floreczyk ur.9.11.1828r.w Bochni/Kraków., Mikołaj Ciaciek, syn Jana i Katarzyny Horazyk ur.5.12.1830 r. w Bochni., Anna Ciaciek,żona Jakuba Litwinka, ur 21.07.1842 r. w Bochni zm. 30.05.1880 r. w Bochni.

Około roku 1850 na wsi Bratucice koło Bochni rodzi się Wojciech Ciaciek. Około 1880 r. bierze ślub z Ludwiką Sowa. Po porodzie córki 10.05.1881r. w Święcowie  Ludwika umiera. Wojciech córce nadaje imię mamy Ludwika. Po niedługim czasie żeni się z Jadwigą. Rodzą się dzieci: Władysław,Maria ,Antoni około 1888 r. Po 1888 roku wyjeżdzają do zaboru rosyjskiego  na Wołyń w okolice Włodzimierza Wołyńskiego.Wojciech z innymi rodzinami polskimi z zaboru austryjackiego dzierżawi ziemie od cara. Tam w Chrustowie15.09.1890 r. rodzi się Michał. Wojciech pracuje ciężko w lesie, wypalając węgiel drzewny. Sprzedaje go we Lwowie. Po 10 latach dzierżawa się kończy, nie zostaje przedłużona, bo Wojciech i inni rodacy nie chcą zmienić swojej wiary katolickiej  na prawosławie. Dzierżawe przedłużali tylko prawosławnym jak żądał car. Wojciech  i inne rodziny wracają do zaboru austryjackiego.Wojciech jedzie pod Trembowle gdzie pracuje dorywczo.To nie wystarcza na utrzymanie rodziny i w 1900 r. emigruje z innymi Polakami do Bośni. Otrzymuje przydział gruntów[ lasów] w Devetinie.W latach wojny 1914-1918 dochodzi do tragicznych wydarzeń.Trzech synów zostaje zabranych na wojne. Jadwiga bardzo tęskini za dziećmi. Zaczyna chorować psychicznie. Pewnego dnia lamentująć niesie chrust przez wieś. Pytana gdzie idzie, odpowiada że gotować zupe do Antoniego. Przy młynie zachacza chrustem o koło młynskie. Wciąga ją do wody i topi się.Wojciech po śmierci żony majątek dzieli miedzy dzieci. Przez rok mieszka u córek, a po powrocie z wojny Michała mieszka z nim. Wojciech żeni Michała z sąsiada Dymitra córką- Ireną Korcaba ur.14.08.1894 r.w Pyszkowcach koło Buczacza. Wojciech umjera około 1920r. w domu Michała i Ireny.

Dzieci Wojciecha:

LUDWIKA.15.02.1904 r. ojciec żeni 18 letnią Ludwikę z 36 letnim wdowcem Tadeuszem Marutem z Dombrowy[nr  79 ].Ich dzieci to Kazimierz, Piotr,Jan, Agnieszka[ Jagna], Antoni, Michalina, Berta, Władysława.W 1946 r. już jako wdowa emigruje  do Polski do Wykrot. Dzieci:Kazimierz,Piotr, Jagna i ich rodziny jadą z mamą. Pozostali Antoni,Michalina,Jan,Władysława ,Berta i ich rodziny pozostają w Bośni,gdzie ich dzieci żyją do dziś.

MARIA wychodzi za mąż za serba-kowala o nazwisku Gołuby[ Gołąb].Mieszkali w Dragovici,a przed wojną około 1935r. wyprowadzają się do Sarajewa. Mają córke i syna Adola. U Marii podczas nauki stolarki mieszka Józef syn jej brata Michała. Gdy wybucha wojna[1941 r.] podczas nalotu [pierwszego] na Sarajewo ginie mąż Marii. Po 1946 r. pozostała w Sarajewie. Jej syn Adol pojechał do Bolesławca, ale po paru latach powrócił do Bośni.

WŁADYSŁAW.W 1914 r. wybucha wojna i zostaje Władysław powołany do wojska.Walczy na froncie włoskim, gdzie dostaje się do niewoli. Z obozu uwalnia jego i innych 20 000 polaków gen. Haller.Wciela ich do armi polskiej .We Francji ,,Błękitna Armia" zostaje wyposażona,a następnie przetransportowa na pokładzie statków do Gdańska. Władysław zostaje ze swoim oddziałem skierowany na front z bolszewikami pod Warszawe.Oddział jego zostaje rozbity.Władysław z grupą kolegów ucieka i powraca do rodziny do Bośni. Żeni się z Zofią z d.Likwiarz. Mieszkają w Celinovacu. Rodzą się dzieci: Józefa i Andrzej.W okresie międzywojennym Władysław wyjeżdza do pracy do Ameryki. Zatrudnia się w kopalni w Chicago,gdzie pracuje 17 lat. Zaczyna chorować na pylice płuc i lekarz zaleca powrót do domu.  Powraca do Bośni,gdzie po 2 latach około 1940 roku umiera.Zostaje pochowany na cm. w Czortach koło Gradyszki. Józefa córka Władysława wychodzi za mąż za Józefa Tęcze. Syn Władysława Andrzej żeni się z Genowefą z d. Zielonka,córką Józefa i Anny ur.15.07.1911 r. w Treszelach. Andrzejowi i Genowefie rodzi się24.10.1936 r. syn Antoni.W 1941 r.wybucha wojna i  Andrzej powołany zostaje do domobranów.Zostaje postrzelony na warcie.Przewieziony do szpitala umiera.Zostaje pochowany w grobie z ojcem na cm. w Czortach.Genowefa wychodzi ponownie za mąż za Dąbala i w 1946 roku emigruje do Polski. Osiedla się w Gościszowie.

ANTONI urodził się około 1888 roku w  Bratucicach koło Krakowa.Około 1905 r. żeni się z wdową KATARZYNĄ Szczypta z d. WOŚ. Katarzyna córka Jana i Weroniki ur. się 25.11.1885 r. w Tomaszowie Lubelskim[Mazowieckim ?].Szczypta pierwszy mąż Katarzyny był gajowym w zaborze rosyjskim na Wołyniu.Tam się poznali. Był jedynakiem.26.01.1901 r. Katarzyna ur.syna Jana Szczypte.Z Wołynia jadą do zaboru austryjackiego pod Stanisławów gdzie zabawiają krótko aby następnie udać się do Bośni. Osiadają w Devetinie,a ziemie[las] otrzymują w Gumjerze.Szczypta codziennie chodził do Gumjery karczować las na otrzymanej działce.Pokonywał codziennie 10 km w jedną strone.W czasie zimy zachorował na zapalenie płuc i zmarł. Karczowanie lasu zakończył Antoni.W Gumjerze rodzą się dzieci Antoniego:Piotr[9.06.1905], Leopold[11.11.1907],Helena i Józefa[15.02.1915].Wybucha wojna światowa. Antoni 1.06.1915 r.zostaje powołany do 32 pułku piechoty Landwery do Nowego Sącza.Został powołany do miejsca z kąd pochodził- 1ooo km od miejsca gdzie mieszkał i płacil podatki.W 1915 r. walczy pod Gorlicami,o wzgórze Wiwitrówka,na Wołyniu.Tam dostaje się do niewoli rosyjskiej i zostaje zesłany na syberie pod chińską granice.Zimą przębia się i ciągle choruje na nerki.Po powrocie z niewoli od 1.06.1918 r. przebywa w szpitalu 23 Reservespital w Wall. Maserittsch na Morawach[Walaśska Mezerici]. 28.10.1918 r. zostaje zwolniony ze służby i powraca do rodziny do Gumjery.W okresie międzywojennym zostaje sołtysem-zbiera podatki dla państwa.Wstepuje do ,,Ogniska Polskiego''i w Gumjerzy uczy dzieci pisania i czytania po polsku.W kościele gra na skrzypcach polskie pieśni i kolędy.Ciagle choruje na nerki i płuca. Umiera około1935 r.i zostaje pochowany na cm. w Gumjerze. Jan Szczypta syn Katarzyny żeni się z Stanisławą z d.[ Wołoszyn ?] ur. 28.04.1907r..Kupują duży areał ziemi w Prosjeku i budują dom.Mają dzieci: Stefania,Władysław, Józef,Leon, Karol,Helena,Franciszek. W 1946 emigrują do Polski do Gościszowa. Piotr syn Antoniego i Katarzyny żeni się z Antoniną z d. PIK,córką Pawła i Anny ur.28.10.1900 w Kopaninie w parafii Piotrawin w zaborze rosyjskim.Dom budują na działce nidaleko rodziców Piotra.Mają dzieci: Tekla[1.08.1926],Jan[1930],Adol[1933],Regina[1935],Józef[1937],Aniela[1940].W 1940 r. Piotr z rodziną wyprowadza się do Sławoni do Czaczawickiego Ługu [Cadjavicki Lug], wsi założonej głownie przez polaków z Martyńca i Gumjery.Ziemie w Gumjerze sprzedaje rodzinie Klimkom,a część bratu Leopoldowi.Najstarszy syn Piotra Jan zostaje przez rok u  babci Katarzyny,której pomaga paść krowy.W 1946 r. Piotr z żoną i dziećmi emigruje do Polski i osiedla się w Wykrotach.Drugi syn Antoniego i Katarzyny Leopold w 1932 r. żeni się z Zofią z d. Radzińska córką Julianny i Stansława,ur.17.05.1909 r. w Gumjerze.Młodzi zamieszkali w Gumjerze w domu zbudowanym na działce otrzymanej od rodziców Leopolda. Mieli dzieci:Franciszek[11.06.1933], Józef[10.11. 1941],Eugieniusz[22.02.1944], Stefania 1946. W 1946 r. wyjechali do Polski  do Ocic.Córka Antoniego i Katarzyny Helena wyszła za mąż za Władysława Faltyna z Gumjery, a Józefa za Józefa Kwaśniaka także z Gumjery.Helenie ur. się syn Julek, a Józefie:Helena, Stefania, Gienia,Władysława. 6.03.1945 roku w Gumjerze zostaje zastrzelony przez młodego serba Józef Kwaśniak mąż Józefy .W 1946 r. Józefa z dziećmi i z mamą Katarzyną wyjeżdzają do Polski i osiedlają się w Ocicach.

MICHAŁ. Mieszkał z rodzicami w Devetinie do wojny światowej w 1914 roku ,na którą został powołany. Walczy na froncie włoskim,gdzie jak brat Władysław dostaje się do niewoli.Z obozu z pod Mediolanu lub Parmy zostaje wcielony do wojska polskiego we Francji. Przez Gdańsk  zostaje skierowany na front rosyjski i walczy z bolszewikami. Na wojnie przebywał długich[ 7 lat !!!]. Po zakończeniu walk w Polsce, powraca przez Karpaty do Bośni,jako ,,prowodor'' na czele grupy chłopaków.  Po drodze ratują od śmierci głodowej leżącą przy drodze kobiete, dając jej ostatnie okruchy chleba i ostatnie ziarna zbóż znalezionych w kieszeniach.Po powrocie do domu zastaje tylko tate.Mama już nie żyła. Michał żeni się z ukrainką  Ireną Korcaba, sąsiadką.Niedługo po ślubie umiera ojciec Michała- Wojciech.Michałowi Irena rodzi dzieci: Gienia[ zaraz po porodzie umiera],Michalina, Józef [24.03.1924], Piotr 1925,Stefania1928,Helena1931,Zygmunt[zmarł w Bośni],Józef[19.03.1937],Gienia[12.06.1940].W 1946 r. wyjechali do Polski i osiedlili się w Wykrotach.

ŚMIERĆ JÓZEFA KWAŚNIAKA męża Józefy z d. CIACIEK.

6.03.1945 r. Józef Kwaśniak odświętnie ubrany wracał  z urzedu do domu w Gumjerze. Miał na sobie skurzaną kurtke. Szedł za nim młody serb z bronią i krzyczał do niego aby sie zatrzymał. Józef nie reaguje na jego słowa. Młody czetnik dogania go i celując do niego z broni, nakazuje oddać kurtke. Józef oddaje kurtke. Nakazuje oddać mu także spodnie. Józef ucieka i zostaje postrzelony przeskakując płot koło domu Kizymów. Zabitego Józefa przywożą sąsiedzi na wozie do domu. Za dwa dni do załamanej żony przychodzi ten sam czetnik po buty zabitego. Zrospaczona  Józefa oddaje buty zabitego męża. Ten młody serb prawdopodobnie zabił Jozefa z zemsty  za to że Józef przegonił jego zwierzęta które robiły mu  szkode w polu. Pod domem Gałuszków w Gumjerze ten młody serb zabił innego mieszkańca Gumjery.[wsp.rodz].

30.06.2012 r.w Wykrotach spotkali sie potomkowie Wojciecha Ciaćka na 1 Zjeździe Rodu CIAĆKÓW na którym bawiło się 80 osób.

 

Rodzina SURMA z Gumjery.

Nazwisko Surma pochodzi od nazwy dawnego instrumentu ''surmy''. Pierwsza wzmianka na terenie Rzeczpospolitej pochodzi z  1558 roku.

W czasie zaborów liczne rodziny Surmów mieszkają w Wielkopolsce.

Piotr Surma urodzony około 1820 roku żyje w okolicach dzisiejszej Łodzi [ zabór rosyjski]. Jego syn Michał urodzony w 1849 roku emigruje przed rokiem 1885 pod Lublin do parafii Boby. Żeni się z Franciszką z d. MATYKA [ Motyka], urodzoną w 1859 roku. Franciszka rodzi dzieci :

Józef-26.02.1885 rok- Boby,

Adam -1886 rok- Boby,

Wojciech - 1886 rok- Boby,

Kazimierz -1887 rok- Chruślanki,

Marianna- 1889 rok- Chruślanki,

Łukasz- 1892 rok- Idalin,

Agnieszka- 6.04.1895 rok- Chruślanki,

Władysław- 24.03.1897 rok- Chruślanki,

Szczepan [Stefan] ?.

W 1900-1902 roku Michał z Franciszką i dziecmi emigrują do Bośni. Otrzymują od rządu przydział ziemi [lasu] w Gumjerze.Dom budują nad potokiem Gumjera. Gdy wybucha wojna 1914-1918 r. powołani na nią zostają Wojciech, Kazimierz.  Szczepan z żoną i dziećmi :Wojciechem, Marią, Janem i Józefem emigrują z Bośni do Australi, gdzie żyją tam do śmierci. W Gumjerze Kazimierz Surma,syn Michała żeni się z Małgorzatą  z d. LEŚ [Oleś], ur. w Piotrowicach koło Lublina. Ich dzieci : Józef ur.1913 r., Katarzyna 1916 r.,Józefa 1919 r.,Rozalia1921 r., Jan 1925 r., Maria 1931 r. Agnieszka Surma ,córka Michała  wyszła za mąż za  Ignacego Sabadasza  z Gumjery, urodzonego 2.10.1899 roku w Dubiecku koło Buczacza w Galicji. Ich dzieci :Szczepan 1921 , Władysław 1926, Wiktori, Karolina, Franciszek. Władysław Surma syn Michała miał 4 córki :Józefa, Stefania,Maria, Helena i 2 synów Feliks i Andrzej[Piotr]. W czasie wojny 1941-1945  Józef Surma syn Kazimierza służy w domobranach.  Rozalia Surma , córka Kazimierza i Małgorzaty ,żona Piotra Faltyna zostaje zabita przez czetników. Zabity zostaje także mąż Agnieszki Surmy ,Ignacy Sabadasz. Na froncie giną Jan Surma ,syn Kazimierza i Małgorzaty oraz Piotr Surma syn Władysława. Na tyfus w Gumjerze umierają  Kazimierz Surma i jego żona Małgorzata .  W 1946 roku opuszczają Bośnie i emigrują do Polski. Osiedlają sie w okolicach Bolesławca mn.  w Ocicach, Mierzwinie, Gościszowie,Radogoszczy,Ołoboku.

Wspomnienie o zamordowaniu ROZALII Faltyn z d. SURMA.

Na początku 1943 roku Piotr, mąż Rozali  kupił konia od sąsiada, serba. Zapłacić miał po paru dniach. Koń był stary i chory. Po paru dniach  zdechł. Piotr nie chciał dać serbowi pieniędzy, a ten przysiąg zemste. 9.01.1943 r.  do domu Piotra Faltyna i Rozalii  przyszli czetnicy z sąsiadem . Piotr widząc ich uciekł przez okno. Szukali Piotra , chcieli go zabić. Gdy go nie znależli zagrozili Rozali że ją zabiją, jak nie powie gdzie jest mąż. Ona w śród nich rozpoznała sasiada serba i zaczęła do niego krzyczeć, powtarzająć wiele razy jego imie. Po chwili  wybiegła z domu z dzieckiem na ręku w strone pola na którym rosło żyto. Zaczeli za nią strzelać i zabili ją.Także zastrzelili synka, bo płakał.  W tym czasie córeczka  Józefina  spała. Jak wchodzili czetnicy do domu mama nakryła ją pierzyną. Nie wiadomo jak przeżyła, bo cała pierzyna była podziurawiona przez kule czetników. Piotr powrócił do domu , szukał żony i dzieci, nawoływał ale na próżno. Poszedł w strone  pola żyta i nagle wiatr przywiał sukienke Rozalii . Poszedł tam i znalazł ich oboje martwych.

Wg.innej osoby synek nie został zabity tylko zmarł po pewnym czasie w wyniku choroby.

       wsp.  Piotra wnuczce Józefinie jak miała około 9 lat. Córka Rozali -Józefina żyje do dziś w Novej Topoli w BiH. Wyszła za Antoniego Drozdka. Ma dzieci i wnuki.

O zabiciu IGNACEGO Sabadasza, męża Agnieszki z d. Surma.

Ignacy i brat Piotr poszli do serbów na święto Sławy .Bedąc tam popijali rakije.  Przebywało tam także paru serbów. Piotr  opowiadał o synu który był w partyzance.  Ignacy wspominał o dwóch synach  partyzantach: Szczepanie i Władysławie.  Rozmowie przysłuchiwali się serbowie. Po chwili Ignacy i jego brat zauważyli poruszenie między serbami. Postanowili iść do domów. Rozdzielili sie. Piotr poszedł szybciej a Ignacego  zastrzelił czetnik zaraz po wyjściu z karczmy. Morderca żył jeszcze do lat 80-tych ,niedaleko Gumjery. 

    wsp. wnuka Stanisława Sabadasza.

 

Rodzina RADZIŃSKI z Gumjery.

Nazwisko Radziński pochodzi od nazwy miejscowości Radzyna położonej w Wielkopolsce 14 km na południe od Szamotuł.Pierwsza pisana wzmianka pochodzi z 1444 roku:Andrzej Radziński[ kmieć] ma płacić 6 groszy czynszu z ogrodu na Winiarach koło Poznania Mikołajowi Waldu altensie Wszystkich  Apostołów i Ś. Michała Archanioła[ w kościele parafialnym pod wezw. Ś. Marii Magdaleny w Poznaniu], której kolatorem jest Wojtek Bogaty mieszczanin Poznania.]  [wg. Słownika Historycznego Polski]                 Herby Radzińskich: GRABIE, PORAJ[Róża], JASIEŃCZYK, JASTRZEBIEC.

Zapiski historyczne o Radzińskich:

1444 r- Andrzej Radziński - kmieć.

1526 r.-Radziński herbu Poraj.  [HSzP st.144].

1584 i 1609 r.-Radziński herbu Poraj w krakowskim.  [HRP]

1601 r.-Radziński -mieszkaniec Burki.  [akta W-wa ul. Długa 6]

1622 r- Stanisław Radziński podstarości kaliski.[zap.Tryb.Piotrrk:281nr28a1622]

1651r.-Adam Radzinski syn Jana, na wsiach Bogowiedze i Kotarby p. Kalis.[AGi M Kalisz3945 nr 14 1651].

1707 r.-podczaszy ciechanowski Antoni Radziński.

1831-63 r.-Radziński herbu Poraj-szlachta wylegitymowana w Królestwie Polskim.

1863-64 r.-Radziński powstaniec styczniowy z oddziału ksiedza Brzóski, zesłany na Syberie do Omska.

1863 r.-Radziński Daniel- medyk, służył w słynnym 54 regimencie Piechoty z Massachusset, a pożniej w 10 States Colored Trops. Walczył w wojnie secesyjnej po stronie stanów południowych.[ w Ameryce północnej- ob.USA].

W Wielkopolsce, w zaborze pruskim, w miejscowości Sokolniki koło Wrześni w 1801 roku rodzi się Szymon Radziński.W 1837r. 26 lipca żeni się z Łucją Jędraszek, urodzoną w 1818 r. w Sokolnikach. Świadkami na ślubie byli Mathias Nowak i Mathias Herzak. Rodzą im się dzieci: Michał[ 1838],Marianna[ 1839- zmarła po 2 miesiącach],Agnieszka[ 1840], JAN [ 1841],Józef [1844],Ignacy[1847], Marianna [1849-51]. Około roku 1851 umjera Łucja żona Szymona.  1852 roku Szymon żeni się ponownie z Czerniak Jadwigą lat 19.Jadwiga rodzi syna Michała, który umjera w 1859 r.Około 1853 roku umjera Szymon Radziński, pozostawiając młodą wdowe i liczne potomstwo.W 1853 roku Jadwiga wychodzi ponownie za mąż za Jana Radzińskiego. Rodzi mu dzieci: Teofila [1854] i Michała[ 1858].

17.09.1865 roku Jan Radziński, syn Szymona i Łucji, lat 24, urodzony w 1841 r.w Sokolnikach żeni się z Józefą Wojciechowską lat 24 , urodzoną także w Sokolnikach. Świadkami na ślubie byli Michał Czerniak i Martinus Jędraszek. Zawód młodego wpisano-fulinia Agricole. Jan pracował u Jana Lewandowskiego, własciciela wsi Sokolniki jako gajowy lub leśniczy.Czasy w jakim przyszło żyć Janowi  były ciężkie. Zabór pruski w którym  rządził Otto von Bismark- najgorszy wróg polaków, zamykał polskie szkoły,zakazywał mówić i modlić się  po polsku, zmuszał szlachte polską go sprzedaży ziemi. Sprowadzał na tą ziemie chłopów niemieckich.Około 1880 roku Jan  przeprowadza się do zaboru rosyjskiego,do Królestwa Polskiego. Zabrał żone Józefe,syna Adama,syna  Stanisława ur. w 1866 roku w Sokolnikach i syna Andrzeja ur.w 1875 r. we Wrześni. Osiedli nad Wisłą w Siedliskach , gdzie 8.10.1882 r. urodziła im się córka Jadwiga.  W 1888 r. Julian Lewandowski zostaje  zmuszony sprzedać Sokolniki Niemieckiej Komisji Kolonizacyjnej którą zarządzał Bismarsk. Radzińscy około 1894 roku przeprowadzają się do Zgody w Parafii Piotrawin. Na weselu u Maciągów Stanisław Radziński, syn Jana i Józefy poznaje Julianne Godzik z którą w nastepnym roku się żeni. Julianna Godzik urodziła się 18.01.1876 roku we wsi Zadom koło Kluczkowic. Jej rodzicami byli Mateusz i Katarzyna z d. Rad urodzona w Radowie. Andrzej Radziński żeni się z Teofilą Matlakowską ur. w folwarku Skoków w 1882 roku. W 1904 roku Stanisław emigruje do Bośni którą okupują  Austryjacy. Na ojcowiźnie pozostaje Adam z żoną Teofilą,siostra o nie znanym imieniu .  Siostra Jadwiga  wyszła za mąż za Marcina Brysia ur. w Lelowie w 1891 roku. W 1912 roku Adam Radziński 31 lipca płynie statkiem ,,Vaderland'' z portu w Antwerpi, jako 17 pasażer  do Ameryki  do USA. W następnym roku płynie do niego młody szwagier Marcin Bryś. Popłynął 28 stycznia statkiem,, Kronprinzessin Cecilie" z portu w Bremen, jako 16 pasażer na liście. W 1914 roku wybucha wojna. Andrzej Radzinski ,syn Jana i Józefy zaciąga się do Legionów Polskich, walczy z bolszewikami i dostaje się do niewoli. Spędza w niej na Syberii 4 lata i 8 miesięcy. Po wojnie w 1919 roku Adam Radziński i Marcin Bryś z Nowego Jorku piszą list do Stanisława Radzińskiego do Gumjery w Bośni. Wojne przeżyli wszyscy. W liscie wspominają brata Andrzeja i jego chorobie po powrocie z niewoli z Syberi. W 1928 roku schorowany Andrzej umjera  w domu rodzinnym w Zgodzie.

Emigracja Stanisława Radzińskiego do Bośni. 

Po żniwach 1904 roku Stanisław Radziński z żoną Julianną i idziećmi: Józefą [ ur. 26.07. 1896 r. w Zgodzie], Janem [ ur. 26.03.1898 r. w Kopaninie Kaliszańskiej], Stanisławą [ ur. w 1900 r. w Kopaninie Kaliszańskiej] emigrują do Bośni. Czwarte ich dziecko Marianna urodzona w 1889 w Kopaninie Kaliszańskiej umiera przed 1904 rokiem i zostaje pochowana na cm. w Piotrawinie. Z parafi Piotrawił emigrują do Bośni  także inne rodziny mn. Janiki , Pastusiaki, PIK  Paweł ,żona Anna i dzieci. Granice  zaborów przekraczali nocą bo nie posiadali 1200 koron, które powinien posiadać osadnik który chciał otrzymać austryjacką ziemię  rzadową w Bośni tzw Carovinę. Zostali zatrzymani przez straż graniczną, bo zapłakała przestraszona córka Stanisława Radzińskiego- Józefa. Po rozmowach z emigrantami, żołnierze puścili ich wolno,życząc im szczęścia. Strażnicy byli polakami. Rząd Bośni przydzielił im  po 10 ha lasu w miejscowości Gumjera. Gumjera była założona przez polaków z Galicji, z Wołynia, a także jak oni z zaboru ruskiego z Królestwa Polskiego [ z lubelskiego].W 1900 roku osiedliła się pierwsza grupa, w 1902 roku druga grupa osadników Polaków a w 1904 r.  jak oni trzecia grupa rodaków.  Na poczatku zbudowali szałasy aby przetrwać zime i karczowali lasy. Na wiosne zasiali pierwsze zboża i posadzili drzewa owocowe,warzywa. Po dwóch, trzech latach już mieli zbudowane domy, budynki gospodarcze. Zaczęło się im powodzić. W 1905 roku Stanisławowi i Juliannie urodził się syn Władysław póżniej 17.05.1909 r. Zofia, Antoni[ 5.07 1911], Leon[17.02.1914 r.], Józef [16.04.1916 r.]i Michalina[ 18.01.1920 r.]. Żyli, pracowali na swej roli i trwali w  wierze swoich przodków. Stanisław Radziński w zimowe wieczory uczył swoje i sasiadów dzieci czytania i pisania po polsku. W kościele z Ciaćkiem Antonim i z Pomiankiem grał na skrzypcach polskie kolendy i pieśni religijne. W czasie Wielkanocy pisali pisanki i oblewali panny wodą lub zamaczali je w potoku Gumjera. W 1927 roku Stanisław Radziński zachorował. Leżąc umierający na łożu mówił do płaczacej żony:  Julka nie płacz , masz duże dzieci. Został pochowany na cmentarzu w Gumjerze. Julianna z dziećmi i wnukami powróciła w 1946 r. do Polski. Osiedliła się w Ocicach, gdzie żyła do śmierci.

dzieci Stanisława i Julianny:

JÓZEFA .W 1919 r. wyszła za mąż za Aleksandra Gregoryńskiego, zaraz po powrocie z wojny. Dom zbudowali niedaleko potoku przy drodze do kościoła w Gumjerze. Józefa urodziła 4 synów: Stanisława [ 1920], Jana[ 1921],Władysława[ 1929], Feliksa[ zginął w czasie 2 wojny światowej jako partyzant] i córeczkę Helenke [ zmarła w wieku około 8 lat]. Pod koniec lat 30-tych wyprowadzili się do Słavoni do Czaczawickiego Ługu wsi zasiedlonej  w dużej mierze przez Polaków z Bośni[ z Gumjery , Martyńca]. Dom sprzedali Władysławowi, bratu Józefy.W czasie drugiej wojny światowej Aleksander Gregoryński,mąż Józefy został zabrany z domu przez czetników i nigdy nie powrócił do domu. W 1946 r. Józefa wyjechała do Polski i osiedliła się w Ocicach.

JAN. W 1914 roku Jan został zmobilizowany na front. Walczył na froncie włoskim pod Monte Tombo.Cierpiał chłód i głód. Aby przeżyć, z kolegami jedli zepsute mieso padłego konia pełne robaków. Po powrocie z wojny do Gumjery ożenił się z Katarzyną Mróz,urodzoną w 1900 roku w Świcowie na Wołyniu. Ich dzieci: Stanisław[1923],Ludwik[ 1923],Bronisław[1927],Adolf[1930], Karolina[1932],Janina[1935],Helena[1937],Józefa i Władysław[1940]. Do 1939 roku mieszkali w Gumjerze do wyjazdu do Slavoni do Klenika z Piotrem Mrozem, bratem Katarzyny. Dwa lata mieszkali u niemca Homana, gdzie urodził się Władysław. Do swojego nowego drewnianego domu wprowadzili się wiosną. Gdy wybuchła wojna[1941-46] zabrano na nią Stanisława i Ludwika. Służyli w domobranach, do czasu gdy uciekli do partyzantki Tity do polskiego batalionu. Bronisława wcielono siłą do partyzantki jako 16-letniego chłopaka.W 1946 roku wyjechali do Polski i osiedlili się w Ocicach.

STANISŁAWA. Ożeniła się z Janem Skrzypaczem. Ich dzieci to:Rudolf [1926],Tomasz,Franciszek, Władysława,Karolina, Helena,Wiktoria,Edward. Mąż Stanisławy Jan przed wybuchem wojny [1941-46] wyjechał do pracy do Niemiec i zaginął. Nigdy nie powrócił do domu. Ona z dziećmi w 1946 roku wyjechała do Polski i osiedliła się Milikowie koło Nowogrodzca.

WŁADYSłAW. Ożenił sie z Bronisławą Mrozik z Gumjery. Zamieszkali w domu odkupionym od siostry Józefy,która wyprowadziła się do Sławoni. Mieli dwóch synów Edwarda i Franciszka. W 1946 r.wyjechali do Polski i osiedlili się w Mierzwinie .

ZOFIA.Od najmłodszych lat lubiła spiewać.Ojciec zabierał ją do kościoła na chury gdzie spiewała z nim pieśni religijne. W wieku 12 lat pasąc krowy na skraju wsi  spotkała cyganów.Stara cyganka za mleko dla swych dzieci wrożyła Zofii: będziesz żyć 86 lat, bedziesz strasznie chora że ludzie  będą przychodzić na twój pogrzeb- ale nie umrzesz. Sąsiad  za drogi będzie twym mężem. W 1932 roku wyszła za mąż za Leopolda Ciaćka [ ur. 11.11.1907 r. w Gumjerze] który powrócił z wojska. Dzień po ślubie Zofia dostała list z Brazylii od kolegi który chciał się z nią ożenić. W liście pisał że przez te dwa lata które był w Brazyli dorobił się pieniędzy na dom, sklep i bilet dla niej na statek. Odpisała ,że dziękuje,że wyszła za mążi że  i tak rodzina by ją samą nie pusciła w tak daleką droge. Zalamany chłopak przepil wszystkie zarobione pieniądze i po poaru latach powrócił z Brazylii do Bośni.  Dom Leopold zbudował w Gumjerze na działce otrzymanej od mamy ,przy drodze biegnącej kolo cm. do Martynca. Zofii i Leopoldowi urodziły się dzieci: Franciszek [1933],Józef [1941],Eugieniusz[1944 ],Stefania[1946]. W 1946 r. po wyjechali do Polski .Osiedlili się w Ocicach.

ANTONI.Wojsko odsłużył w Bośni w 1938 r.Ożenił się z Teklą Sokalską ur.7.03.1918 r. Mieszkali w swoim domu wybudowanym koło domu rodzinnego.Urodziły im się dzieci: Eugieniusz[ 1939],Józefa[1941],Stefania[1943-44],Helena [1945], Anna-1947,Józef-1950,Ludwika- 1952,Maria-1954,Stanisław-1956,Lucyna-1961.

LEON.Po służbie wojskowej w Bośni w 1938 r. wyjeżdza do Polski do szkoły mechanicznej do Radomia. Pomocy udzieliła mu,, polonia" z Ogniska Polskiego z Urbanem  i Burniakiem Michałem na czele. Jak wybuchła wojna w Polsce w 1939 r.,nie powrócił do Bośni[zamknięto granice],lecz udał się do Zgody do rodziny Andrzeja Radzińskiego.W 1944 r.w Zgodzie spotkał się z kuzynem z Ameryki ,synem Adama Radzińskiego. Był on pilotem armii amerykańskiej, zestrzelony nad Polską. Latał  z pomocą dla Warszawy jako pilot -ochotnik z lotnisk we Włoszech. Leon, kuzyn-pilot i kuzynka Rozalia,córka Andrzeja wstąpili do partyzantki i walczyli z niemcami. Na Zgodzie Leon poznał Katarzyne Maciąg ur.10.12.1918 r., z którą się ożenił . Po wojnie z żoną i dziećmi wyjechał na Pomorze, a w 1946 osiadł w Ocicach.Mieli 3 dzieci: Leokadie ,Anne, Edwarda.

JÓZEF.W młodości służył do mszy w kościele w Gumjerze jak jego ojciec Stanisław.Był parafianinem i kolegą proboszcza Gumjery-Antoniego Dujlovića,zamordowanego przez czetników w nocy 10/11 lipca 1943 r. niedaleko kościoła i wrzuconego do ,,grapy".W 1938 r. Polonia w Bośni wytypowała Józefa do wysłania go do szkoły do Polski. Rozmowy prowadzili z jego mamą Julianną Adam Urban z Martyńca i Burniak Michał  z Gumjery. Mama niezgodziła się. Był za młody i za niego pojechał brat Leon. Józef utrzymywał kontakt listowy ze stryjami i kuzynostwem w Zgodzie w Polsce i w Ameryce do 1948 r.do czasu gdy zaczęli go prześlodować  komuniści po powrocie do Polski. W Bośni w czasie wojny walczył w partyzantce Tity w polskim batalionie. Zrehabilitowany w latach 90-tych.Ożenił się  z Natalią Chmielowiec. Po wojnie osiedli w Ocicach. Mieli dzieci:Władysław,Józefa, Magda,Alrfred[1944-67],Maria,Magdalena,Janina,Józef,Ludwina,Eugieniusz,Danuta,Teresa.

MICHALINA.Najmłodsze dziecko Stanisława i Julianny.Gdy zmarł ojciec była jeszcze mała. Mieszkała z mamą i rodzeństwem w domu położonym przy drodze do Martyńca.W 1937 r. w dzień odpustu i poświęcenia dzwonu w Rakovcu, zachorowała. Ludzie wracający z odpustu z Rakovca:K. Burniak, Wilczyńska, Pomjanek zatrzymali się u Radzińskich.Michaline,,przewiał " wiatr i straciła przytomność. Mama z rodzeństwem zakopali ją w ziemi pod pachy, aby ziemia ,,wyciągła chorobe". Na drugi dzień wyzdrowiała. Za mąż wyszła za Jana Wiżgałę[ Wieżgałe]. W 1946 wyjechali do Polski i osiedlili się w Mierzwinie.Mieli dzieci: Władysław,Tadeusz,Kazimierz,Józefa,Matylda,Janina,Stanisława,Antonina,Maria.

Wspomnienia Zofii Ciaciek z d. Radzińska:

1.O zabiciu ksiedza A. Dujlovića.W niedziele rano znaleziono ciało ksiedza w ,,grapie'' niedaleko kościoła, gdzie go rzucili mordercy.Wszyscy płakali:dzieci, starcy, kobiety i męższczyżni. To był dobry czlowiek. Jego ciało było pobrudzone glinką i było męczone. Starszy męższczyzna, chyba Kazimierz Karaban wziął chusteczke i z ziemi zbierał do niej rozum [ mózg] proboszcza. To była wielka tragedia dla całej wsi. Ponoć prowadzony w nocy ksiądz krzyczał -parafianie ratujcie.

2.O serbie. Na skraju Gumjery niedaleko metalowego krzyża przy skarpie, stary serb pasał kozy.Opowiadał polskim dzieciom różne historie. Mówił do nich:Wy przyjechaliście tutej,ale wrócicie tam z kąd przyjechaliście. Dzieci mówiły: dziadku gdzie my pojedziemy, jak tu jest nasz dom. Serb mówił dalej:Wyjedziecie jak przyjdzie czas.Tu byli tacy jak wy. Przyjechali i póżniej odjechali.

3.O znakach na niebie. Przed wojną światową ludzie w Gumjerze widzieli na niebie dziwne znaki. Wielki krzyż, kielich  mszalny, woz ciągnięty przez konie, załadowany zmarłymi ludzmi.Ludzie mówili że nadchodzą złe czasy, wojny, głód.

4.O kożuchu.Leopold Ciaciek gdy wybuchła wojna sprzedał dwie krowy, aby mu nie zabrało wojsko. Za część pieniędzy  na jarmarku w Banja Luce kupił ciepły kożuch, podszyty baranią wełną. Na drugi dzień przyszli żołnierze. Mówili: dawaj kożuch , wiemy że masz.Tobie w domu  nie trzeba, my w górach marżniemy to się nam  przyda. Nie chciał dać. Wtedy wycelowali w niego z broni i powiedzieli: dawaj, a jak nie to cię zabije. Zabić cię i splunąć to dla mnie jedno. Po prośbach żony Zofii, Leopold wyciągnął kożuch ze snopka kukurydzianki i dał im. Wypisali mu poświadczenie konfiskaty. Po wojnie wezwali go po odbiór kożucha. Był podziurawiony z przodu i z tyłu. Leopold nie zabrał go . Nie chciał nosić kożucha w którym zginęło paru ludzi.

5.O mące.Pewnego razu na podwórku pojawiło się paru czetników. Zofia powiedziała: Leopold uciekaj-wyskoczył przez okno. Zofia mając tylkodo jedzenia trochę mąki, którą kupił mąż schowała do brajtwóry i przykryła kawałkami drewna.Wtedy wszedł czetnik z bronią skierowaną w nią i jej synka[malutkiego Gienka].Myślała że jak ma zginąć to razem z dzieckiem,aby nie męczyło się dziecko bez matki.Na szczęście czetnik, zjadł zupe z pieca i opuścił dom.

3.08.2013 r.w Ocicach spotkali sie potomkowie Julianny i Stanisława oraz Teofili i Andrzeja Radzińskich na 1 Zjeździe Rodu RADZIŃSKICH na którym bawiło się ponad 140 osób.

23.07.2016 r.w Józefowie nad Wisłą odbędzie się 2 Zjazd Rodu RADZIŃSKICH.

 

Rodzina ZAMOYSKI [Zamojski] z Gumjery:

Stara polska rodzina szlachecka herbu Grzymała, Jelita ,Poraj. Ród wywodzi się od Floriana Szarego, rannego uczestnika bitwy pod Płowcami w 1331 r. Ranny został obdarowany posiadłością i  herbem Jelita od króla Władysława Łokietka.

Około 1875 r.rodzi się Michał Zamojski. Po ślubie z żoną Józefą , gospodarują na swojej ziemi w Zimnej Wodzie koło Lwowa. Trudno im się powodzi, zapożyczają się u żydów.Gdy przychodzi termin spłaty nie ma pieniędzy. Żydzi z zaborcami zmuszają go do sprzedaży całego majątku. Spłaca dług żydom a z resztą pieniędzy postanawia wyruszyć do Bośni i tam kupić ziemie. W 1901 roku rodzi im się syn Władysław.Z Żoną i dziećmi rusza do Bośni. Na miejscu w jednej z karczm prowadzi rozmowy z serbami na temat kupna gruntów. Po wypiciu paru kieliszków rakiji, zostaje przez nich okradziony z reszty pieniędzy. Załamany zgłasza się do urzedu w Pryniavorze, gdzie dostaje przydział lasu w miejscowosci Gumjera. Zagospodarywuje się i żyje tam do śmierci. Syn Władysław i synowa Anna mieszkają z nimi. Władysławowi rodzą się dzieci : Emilia, Jakub1928,Cecylia, Katarzyna. Gdy wybucha wojna wieś teroryzują czetniki. Anna pod groźbą smierci i spalenia domu musi często nosić im jedzenie do lasu. W tym samyn czasie syn Jakub służył w partyzantce. W 1946 r.wracają do Polski i osiedlają się w Ocicach.

Wspomnienia rodzinne.

1.Była wojna. Pewnego razu Jakub Zamojski, partyzant  wracał sam do domu  na ,,przepustke''. Przechodząc przez polane leśną  zobaczył mały domek. Był bardzo głodny bo nie jadł nic od 2 dni i postanowił wejść do niego w poszukiwaniu pożywienia. Wszedł przez okno od  tyłu domu. Spało  w nim niemowle, a przed domem na ławce siedziała staruszka. Więcej niebyło nikogo. Jakub jedzenia nie znalazł. W tej samej chwili zobaczył nadchodzących czetników. Jakub ukrył się za tył domu, obserwując co robią. Jeden czetnik wszedł do środka szukając jedzenia, ale i on nic nie znalazł. Zdenerwowany wychodząc wyciągnął sztylet[bagnet] i zabił nim niemowle. Wychodząc na zewnątrz popatrzył na staruszke i powiedział do niej :,,Ty już stara, ty się  już nażyła '' i  zabił ją sztyletem. Po chwili czetnicy oddalili się a Jakub pobiegł w strone Gumjery.

2.Pod koniec wojny przyszli do Władysława Zamojskiego czetnicy aby go zabić za syna Jakuba który był w partyzantce. Wyprowadzili go pod broniąw strone góry. Było ich paru. Po pewnej chwili doszedł inny serb i prosił ich aby go wypuścili. Mówił do nich: Puście go on dobry chłop, nie zabijajcie jego. Zatrzymali się i uzbroili karabiny, wycelowali w niego. Władysław prosił ich  o życie i się modlił, myślał że już zginie. Ponownie serb wstawił się za nim. Posłuchali go i puścili wolno. Ze strachu Władysław w ciągu tego krótkiego czasu osiwiał. Na drugi dzień rano obudził się z siwymi włosami jak staruszek.